Reklama
  • Poniedziałek, 20 kwietnia 2015 (14:05)

    Rady dla świeżo upieczonego taty

Jeśli na świat ma wkrótce przyjść twoje pierwsze dziecko, zapewne czujesz wielką radość. Możesz mieć też obawy, czy sprawdzisz się w nowej roli. Spokojnie: nasze wskazówki ułatwią ci start!

Konsultacja: dr Marcin Florkowski, psycholog dziecięcy z Uniwersytetu Zielonogórskiego. Tekst: Maria Skrzypek

Reklama

Cieszysz się, że niedługo zostaniesz tatą, chociaż na razie nie bardzo to do ciebie dociera. Owszem, razem z żoną lub partnerką przygotowujesz pokoik dla malucha, ale czy zastanawiasz się, jaka będzie ta istotka, która w nim zamieszka i jak będzie wyglądało wasze życie, kiedy już się pojawi? Kobieta ma aż dziewięć miesięcy, by oswoić się z myślą, że zostanie mamą. U panów ten proces przebiega zupełnie inaczej.

Nie martw się więc, jeśli nie czujesz jeszcze niczego szczególnego albo jeśli przyszłość cię przeraża. To naturalne emocje, które towarzyszą wielu mężczyznom – przyszłym ojcom. Nasze wskazówki oraz rady czytelników „Mam dziecko” pomogą ci łagodniej przejść z etapu „będę tatą” do „jestem ojcem”.

Dlaczego? Przecież poród, jak powiedział jeden z ojców, to „naturalna sprawa”

Dobrze jednak być przygotowanym na to, co będzie się działo na sali porodowej. W szkole poznasz dobrze poszczególne fazy porodu i zrozumiesz jego mechanizm, dzięki czemu lepiej zrozumiesz partnerkę i będziesz w stanie jej pomóc. Na zajęciach nauczysz się także, w jaki sposób opiekować się maluszkiem.

– Kiedy patrzyłem, jak inni tatusiowie nie radzą sobie z przewinięciem lalki bobasa, śmieszyło mnie to trochę – mówi Piotr, tata 2-letniego Damiana. – Ale gdy nadeszła moja kolej, nabrałem pokory. Coś, co wydawało się dziecinnie proste, wcale takie nie było. Kiedy synek przyszedł na świat, zrozumiałem, jak wiele mi dały te zajęcia. Dzięki ćwiczeniom nie bałem się brać dziecka na ręce, karmić go czy przewijać – dodaje Piotr.

Jeśli w szkole rodzenia będzie pokazywany film o tym, w jaki sposób dziecko przychodzi na świat, nie uciekaj z zajęć. Nawet jeśli to, co zobaczysz na ekranie, wyda ci się szokujące, pamiętaj, że w rzeczywistości nie będzie aż tak strasznie. Świadomość, że za chwilę przytulisz swoje dziecko sprawi, że pewne rzeczy będziesz odbierał zupełnie inaczej. Nie bądź też zdziwiony, gdy zamiast ślicznego, różowego bobasa zobaczysz pomarszczoną, czerwonosiną i – co tu ukrywać – mało urodziwą istotkę.

Większość noworodków nie wygląda zbyt ładnie

Są bardzo zmęczone przeprawą przez kanał rodny, czerwone z wysiłku, sine od śluzu, który pozostał na ich skórze podczas przeciskania się na świat. – Przyznam szczerze, że widok Ali tuż po porodzie trochę mnie zaskoczył – mówi Adam, tata rocznej Alicji. – Pomyślałem wtedy: „To tak wygląda moja wymarzona córeczka?!”. Ale już następnego dnia, kiedy umyta i ubrana spokojnie spała w łóżeczku, stwierdziłem, że jest najpiękniejszym dzieckiem na świecie – dodaje.

Jeśli decydujesz się na poród rodzinny, niech to będzie całkowicie twoja decyzja

Nie ulegaj ani prośbom partnerki, ani presji rodziny czy przyjaciół. Zrezygnuj, gdy ten pomysł budzi twoją niechęć. – Aśce bardzo zależało na tym, żebyśmy rodzili razem, a ja nie chciałem jej sprawić zawodu – mówi Michał, tata 3-letniego Filipa. – Jednak w głębi duszy wcale nie miałem ochoty być przy porodzie. Bałem się widoku krwi, tego, że będę stał bezradnie i patrzył, jak moja żona cierpi. Niestety, moje obawy się potwierdziły.

Przyznam szczerze, że byłem wdzięczny położnej, która zauważyła, że niezbyt dobrze czuję się na porodówce i poprosiła mnie w pewnym momencie o wyjście z sali. Kiedy wróciłem, Filip był już na świecie. Kolegom, którzy wahają się, czy być przy porodzie, mówię: „Lepiej zobaczyć dziecko kilka godzin później, niż być przez cały czas na porodówce i robić wszystko, żeby jak najmniej zobaczyć” – stwierdza Michał.

Najlepiej przygotować się na wszystko: że urodzi się synek, a nie córeczka, że maluszek nie będzie taki śliczny jak dzieci występujące w reklamach. A może zamiast naturalnego porodu będzie cesarskie cięcie? – Wyobrażałem sobie, że gdy zostaniemy rodzicami, moja uśmiechnięta i szczęśliwa żona będzie codziennie czekała na mnie w domu, trzymając w ramionach nasze słodkie maleństwo – mówi Krzysztof, tata 5-letniego Mateusza oraz 2-letniej Oli. – Tymczasem żona po narodzinach naszego pierwszego dziecka była ciągle zmęczona, zdenerwowana i często płakała.

Dlatego świeżo upieczony tata zamiast spodziewać się rodzinnej idylli, powinien raczej ćwiczyć cierpliwość i być jak najbardziej pomocny – radzi Krzysztof.

Rewizja trybu życia

Narodziny są niełatwe dla malca, który spędził blisko 10 miesięcy w ciepłym, ciemnym i bezpiecznym brzuchu. Może było tam trochę ciasno, ale i tak o wiele lepiej niż na świecie! Maluszek jest przyzwyczajony do ciemności, dlatego najlepiej by było, gdyby poród odbywał się w pomieszczeniu, gdzie nie ma zbyt jaskrawego światła. W szpitalu nie zawsze jest to możliwe, jednak później, już w domu, możesz zapewnić noworodkowi komfortowe warunki.

– W poradniku dla rodziców przeczytałem, że małemu dziecku nie można dostarczać zbyt wielu bodźców. Dlatego kiedy córka pojawiła się w domu, radykalnie zmieniliśmy tryb życia – wspomina Robert, tata 5-letniej Amelki. – Kiedyś prowadziliśmy tzw. dom otwarty: często wpadali do nas goście, słuchaliśmy głośno muzyki. Po narodzinach córki to się zmieniło.

Kiedy Amelka jest z nami w pokoju, włączam łagodne, boczne światło. Poza tym powiedzieliśmy znajomym, że nie mogą już wpadać bez uprzedzenia, bo mamy swój rytm, wyznaczany przez małą, która nie lubi hałasu. Okazało się, że spokojny tryb życia zaczął nam się podobać i wcale nie tęsknimy za starymi czasami – mówi Robert.

Mężczyźni często unikają kontaktu fizycznego z maluszkiem, ponieważ obawiają się, że uszkodzą małą, kruchą istotkę. Zupełnie niepotrzebnie!

W rzeczywistości noworodkowi trudno zrobić krzywdę, a potrzebuje on tak samo bliskości mamy, jak i taty

– Kiedy po raz pierwszy miałem wziąć córkę na ręce, byłem przerażony. Bałem się, że ją upuszczę albo zrobię coś nie tak – mówi Artur, tata 2-letniej Ani. – Moja żona też mi nie ufała, co dodatkowo mnie stresowało. Dopiero kiedy moja teściowa namówiła mnie pewnego wieczora na pomoc przy kąpaniu dziecka, oswoiłem się z braniem małej na ręce. A mycie córeczki szło mi tak dobrze, że w końcu stało się moim obowiązkiem – dodaje z dumą Artur.

Choć tyle mówi się o wzruszeniu, które ogarnia rodziców podczas ich pierwszego spotkania z potomkiem, wielu ojców przyznaje, że ich uczucie rodziło się powoli. Dla mężczyzny narodziny dziecka to często bardziej abstrakcyjna sprawa, dlatego musi się z maluchem oswajać stopniowo. W jaki sposób? Poprzez jak najczęstszy kontakt z malcem.

– Było mi trudno się do tego przyznać, ale nie pokochałem Maksa od pierwszego wejrzenia. Szczerze mówiąc, nawet trochę mnie drażnił – mówi Paweł, tata 4-letniego Maksymiliana. – Pomogła mi rozmowa z kumplem, który sam był już doświadczonym ojcem. Powiedziałem mu, że żona nie ma dla mnie czasu, że ze sobą nie sypiamy, że nie interesuje jej, kiedy mówię, że chyba łapie mnie grypa, za to z byle katarem Maksa chce jechać na pogotowie. Kumpel wysłuchał, a potem powiedział:

"Stary, ty jesteś zwyczajnie zazdrosny”

Trafił w dziesiątkę! Zrobiło mi się wstyd. Zrozumiałem, że jeżeli chcę, by dziecko łączyło, a nie dzieliło mnie z żoną, powinienem nawiązać z nim kontakt. Tego dnia zaproponowałem mojej Ani, że chcę spróbować uśpić synka. Potem zacząłem chodzić z nim na spacery, bawić się z nim...

Początkowo wydawało mi się, że robię z siebie głupka, ale gdy zobaczyłem, że synek cieszy się, kiedy mnie widzi, stwierdziłem, że głupotą było właśnie zwlekanie z nawiązaniem z nim kontaktu – mówi Paweł.

72% polskich ojców uważa, że tata w takim samym stopniu co mama powinien zajmować się pielęgnacją niemowlęcia. Jednak tylko 53 proc. z nich przyznaje, że rzeczywiście robi to na równi z partnerką.

Rozmowy z brzuchem

Mów do dziecka jeszcze przed jego narodzinami. Kontakt z maleństwem możesz nawiązać już wtedy, gdy przebywa ono jeszcze w brzuchu mamy. Po prostu mów do niego. Staraj się, żeby twoja mowa była melodyjna oraz wyrazista.

Używaj krótkich zdań i prostych słów. Dzięki temu, kiedy maluszek już się urodzi, rozpozna twój głos i słysząc go, będzie się uspokajał. W ten sposób możesz pobudzić również intelekt swojego brzdąca! Stwierdzono bowiem, że „brzuszkowe pogawędki” stymulują rozwijający się mózg dziecka.

Więcej na temat:rady | Nie | Krzysztof | robert | piotr | Filip

Zobacz również

  • Rozstałam się z mężem, bo mnie zdradził. Na początku mąż często spotykał się z naszym 14-letnim synem, ale ostatnio ciągle ma jakieś wymówki. Obiecuje, że przyjdzie albo zaprosi go do siebie, a... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.